nwoj0041














GONçALO ALMEIDA : MONOLOGOS A DOIS
lp

Side A:
Monólogos I-VI

Side B:
Monólogos VII-XII

Gonçalo Almeida – Doublebass

Performed & recorded at the Old Church in Oud-Charlois, Rotterdam (The Netherlands) on 11th July 2020. All music by Gonçalo Almeida.

Recorded & mixed by Gonçalo Almeida.
Mastered at the Sunny Side Inc. Studio, Anderlecht (Belgium).

Gonçalo would like to thank Jaap van Gils,  Oud-Charlois Kerk and Dirk
Serries.

Sleeve notes : Guy Peters.
Layout : Rutger Zuydervelt

“Otwarcie płyty, która składa się w przeważającej części z krótkich, ale świetnie skonstruowanych dramaturgicznie opowieści, zaczyna się prawdziwie epicko. Ponad 8-minutowe wejście w świat post-baroku, ciągle nawracających ciągot w kierunku open jazzu i wybuchowej wyobraźni artysty, któremu nic nie przeszkadza w kreowaniu wyjątkowego spektaklu na samotny kontrabas. Barokowy smyczek ślizga się po strunach, doposażony w efektowny pogłos, jaki daje obiekt sakralny, w którym odbywa się nagranie. Narracja pulsuje, drży, szuka intrygi, płynie ze śladami pizzicato, wydaje się nad wyraz śpiewna, dobrze też czuje się w stadium wzmożonej dynamiki. Taniec, sowie miłosne zaloty, niedźwiedzie chrząknięcia.

Kolejne, już znacznie krótsze improwizacje (czasami trwające niepełne dwie minuty), zdają się koncentrować na budowaniu dysonansowej narracji arco vs. pizzicato. Muzyk, zwinny jak kot, zmienia techniki gry w sposób niemal niezauważalny, bez trudu jest także w stanie kreować opowieść stosując obie techniki jednocześnie. W trzeciej części mamy intrygującą rywalizację – oto post-barok, który czubi się z post-jazzem, oto wojna, która wcale nie musi mieć zwycięzcy. Czwarta część zdominowana jest przez smyczek, który prowadzi narrację od samego dołu i efektownie podjeżdża do samej góry. W piątej i szóstej części pizzicato i arco bawią się w bystre gierki naszą ulubioną metodą improwizacji – call & responce. Oto rozmowa przyjaciół, którzy różnią się od siebie diametralnie, ale mają świadomość, że tylko wspólna robota tworzy piękno absolutne.  Siódma część pachnie niemal rockową ekspresją, ósma stawia na mikroskopijne frazy, a narracja zdaje się stąpać po chmurach i oddychać wyjątkowo świeżym powietrzem. Z kolei dziewiąta wprowadza akcenty percussion – smyczek skacze po strunach, jak młodziak, który dostał ulubioną zabawkę po wielu dniach oczekiwania.

Na otwarciu dziesiątej części smyczek przykleja się do gryfu wyjątkowo nisko. Post-barokowa etiuda wprowadzająca nas do kolejnej części, której uroda równać się może z pieśnią otwarcia. Deep and dirty bow dancing to the end! Narracja malowana długimi pociągnięciami mokrego od gęstej farby pędzla. Ryje bruzdy w ziemi na poły melodyjne, nie stroni od dramaturgicznych zadziorów i zmysłowej repety. Smyczek rzęzi, a palce muzyka uderzają po strunach. Ostatnia improwizacja też błyska się, jak niebo w trakcie letniej burzy – struny jednocześnie szarpane i traktowana smyczkiem eksplodują. Oto muzyk, który być może ma tylko dwie ręce, ale z pewnością całą setkę palców! Prawdziwy sztukmistrz z Rotterdamu! Kończy tę opowieść, tak jak ją zaczynał – po mistrzowsku! Brawo!” Spontaneous Music Tribune – Poland