nwoj0030

NWOJ0030_cover_square_3500px

TOM MALMENDIER & DIRK SERRIES : VANGUARD
cd

Incus
Twelve Tone
Vanguard
Coded Ideal
Adrift
Stock

Tom Malmendier :Drums
Dirk Serries : acoustic guitars

Performed, recorded, mixed and mastered at the Sunny Side Inc. Studio, Anderlecht (Belgium) on December 15th 2018.

Sleeve notes : Guy Peters.
Layout : Rutger Zuydervelt

“Gitara Serriesa rozpoczyna pierwszą opowieść wyposażona w sporą dawkę prądu. Amplifikowany akustyk zdolny jest iskrzyć i sprzęgać się na potęgę! Obok perkusjonalne szuranie po werblu, liczenie krawędzi, poszukiwanie dramaturgicznego punktu zaczepienia. Akcja ma swoje tempo, ale prowadzona jest bez nadmiernego pośpiechu. Gitara ma masę, a perkusja kocią zwinność i lisią przebiegłość. Pierwsze uspokojenie brzmi dobrą psychodelią i tajemniczym przedmiotem, który turla się po werblu. W kolejnej fazie improwizacji muzycy pętlą się wzajemnie i syczą na siebie. Na ułamek sekundy wchodzą w post-rockowe klimaty, po czym przechodzą do finałowej fazy, gdy bystrymi preparacjami zaczynają budować przestrzenny ambient. Najpierw to efekt drżenia talerzy, potem strunowych przeciągów przepuszczanych przez wzmacniacz. Druga opowieść jest znacznie krótsza – gitarowe ćwierćriffy i małe perkusjonalia budują intrygujący, zawieszony dramaturgicznie flow. Bez zbędnej zwłoki muzycy przenoszą nas do kolejnej rozbudowanej improwizacji. Perkusja trzeszczy, gitarzysta liczy struny. Poprzez małą fazę preparacji muzycy budują zmysłową opowieść. Piękny stelaż perkusyjnych szczoteczek rysuje filigranowe, niemal molekularne pętle, gitara pozbawiona amplifikacji, wsparta drżeniem talerzy, konstruuje dramaturgiczny punkt ciszy. Martwy ambient w tle zdaje się delikatnie rezonować. Dirk używa smyczka, jakby liczył szprychy w zepsutym kole rowerowym. Na finał artyści łapią w żagle odrobię dynamiki, gitara aż skwierczy z emocji!

Drugą część płyty muzycy skonstruowali w formie krótszych, mniej rozbudowanych improwizacji. Najpierw, w czwartej części, obaj trzeszczą i ocierają się o siebie, momentami łącząc się w imitacyjny strumień fonii. Wszystko zdaje się być tu szorstkie, twarde, ale jakże wielowymiarowe. W piątej opowieści dostajemy nieco więcej żywej, delikatnie wzmacnianej gitary i watahy roztańczonych przedmiotów na werblu. Psycho acoustic dead dance! Po spowolnieniu oczywista w tym wypadku faza preparacji i mikro zdarzeń fonicznych – znów wszystko trzeszczy, drży i grzęźnie w wątpliwościach. Piękna opowieść, od ogółu do szczegółu. Wreszcie finał tej smakowitej płyty – rośnie porcja prądu na gryfie gitary, która serwuje rwane, czerstwe półriffy, obok perkusja, która jednocześnie preparuje i buduje rytm. Gitara chciałaby rocka, perkusja jednak fantazjuje i abstrakcyjnie szeleści. Na ostatniej prostej wzrost dynamiki, gitara zdaje się uderzać dużym kalibrem, perkusja stawia na lekki drumming. Brawo!” Spontaneous Music Tribune – Poland