nwoj0018

NWOJ0018_cover_square_3500px

BENEDICT TAYLOR & DIRK SERRIES : PUNCTURE CYCLE
cd

1. III
2. II
3. IV
4. V
5. VI
6. VII
7. VIII
8. IX
9. X

Benedict Taylor : viola
Dirk Serries : acoustic guitar

Performed, recorded, mixed and mastered at the Sunny Side Inc. Studio, Anderlecht
(Belgium) on June 2nd 2018.  Sleeve notes : Guy Peters.  Layout : Rutger Zuydervelt

“PUNCTURE CYCLE” is a new release of “A New Wave of Jazz” label, which will be released on January. Album was recorded by Benedict Taylor (viola) and Dirk Serries (accoustic guitar). Two interesting musicians have original playing style, unique sound and suggestive playing manner. They are very-well known in avant-garde and experimental jazz, noise, fusion, progressive jazz and experimental music scene. The music is balancing near free improvisations and experimental music – that’s the base of their music. Avant-garde jazz, free improvisation, free, creative and experimental jazz styles, 1960’s and 1970’s jazz traditions, progressive, fusion and contemporary jazz styles, soft intonations of rock and avant-rock – this huge stylistic variety is the main part of stylistic pattern. The soft intonations of experimental music and academic avant-garde also are used here – it’s genuinely mixed with the basics of other styles. The musicians have bright, intense and vibrant sound – their music is suggestive and passionate. It’s always balancing on the line, who is between wild free, expressive and moving improvisation, abandoned and depressive ambient, special effects, weird sounds, experiments and evocative, specific and innovative experimental music.

“PUNCTURE CYCLE” is filled with innovative instrumentation, experimental musical decisions, shocking ways of playing and bright sound. Music is based on all main basics of improvisers playing styles. The typical elements of avant-garde jazz are mixed with experimental music and sounds experiments. A duo gently fit together – musicians create multi-colorful, expressive, rich and sparkling musical pattern. Both improvisers are willing to create something new and astonishing – that’s why they aren’t using conventional and regular ways of playing or principes of improvising. Their music deasn’t have bright, incredible and glamorous melodic line. It’s more like a suprising and bright mix of sounds, tunes, colors, expressions and repetitive sessions. Musicians are expanding the main abilities of their instruments. Along with well-known playing techniques they also add their own, specific, exotic, crazy, weird or experimental ways of playing. They also like to search for new timbres and sounds. Because of free and evocative improvising, rich musical pattern, expressive and modern musical language, gorgeous background, the compositions have remarkable and touching sound. All music and its compounds are based on contrasts and individual compounds – each piece has its own mood, expression and character. Musicians are balancing in wide range of moods and characters, they splendidly fuse and connect them without any effort. Ambitious, hard and heavy pieces with hard core and ambient are changed by tremendous culminations, turbulent collective improvisations, gentle, gracious and jolly solos, silent, fragile and relaxing episodes or shrieky, wild, franky and terrific sessions. The twists, turns and changes are dynamic, sensible and gentle – musicians are passing through all these moods and sounds and fuse them in genuin and ambitious way. Viola melodies by Benedict Taylor are filled with ambient sound experiments, evocative culminations, shrieky and harsh tunes or silent and peaceful episodes. Musician is dedicated to express wide range of moods and weird timbres. Each tune has its own place in these improvisations – the music is colorful, sparkling and charming. Benedict Taylor is always somewhere between academic, evocative and innovative musical decisions, academic avant-garde innovations and free improvisations. Arranged pieces have a splendid and suggestive instrumentation, who is joined together with experimental and innovative ways of playing. Weird timbres, shrieky tunes, dramatic culminations, wild free and impressive improvisations, silent pieces, abstract excerpts and other elements make an innovative, expressive and bright sound. Acoustic guitar by Dirk Serries forms a strong base of various jazz styles. Improviser fuses together avant-garde jazz, fusion, progressive jazz with noise, ambient and astonishing sound experiments, as well as contemporary academical and experimental music. From sparkling and charming melodies to abstract, deep, solemn relaxing pieces, dramatic culminations, vibrant and roaring bursts of energy, sound experiments – these improvisations have the place for each melody, sound or mood. It’s colorful and expressive, filled with evocative experiments, charming and dizzy solos and vital melodies. The music by this duo is passionate and wild – together great jazz masters create a bright and intense sound.” Avant Scena

“Net zo experimenteel en vrij klinkt ‘Puncture Cycle’, dat Serries opnam met altviolist Benedict Taylor en dat net is verschenen op Serries’ eigen label New Wave Of Jazz. Twee snaarinstrumenten die op allerlei verschillende manieren worden bespeeld: er wordt getokkeld, over de snaren gestreken en aan de snaren getrokken, en ook de klankkasten maken hier een onlosmakelijk onderdeel uit van het muzikale proces. Een overvloed dus aan schurende, krakende, knetterende klanken, bijeengehouden door een enkel akkoord. Spannend en enerverend tot de laatste minuut.  Wie deze vergelijkt met Serries’ vroege werk onder zijn alias Vidna Obmana hoort een wereld van verschil. Je kunt bijna niet geloven dat dit van een en dezelfde musicus is. Het tekent Serries’ veelzijdigheid.” Nieuwe Noten – The Netherlands

“Seria wydawnicza A New Wave Of Jazz, prowadzona przez belgijskiego gitarzystę Dirka Serriesa, jest na tych łamach wnikliwie analizowana przy każdej nadarzającej się okazji. Z premierami płytowi, które za moment omówimy, doliczyliśmy się już 22 pozycji w katalogu, nie licząc kompaktowych reedycji nagrań wcześniej wydanych na winylach. Dokładnie wszystkie one zostały tu zrecenzowane, a skrótów do starszych tekstów szukajcie na końcu tej opowieści.

Dziś pochylimy nasze uszy i oczy nad trzema niezwykle świeżymi płytami (wszystkie w formacie CD), które swą światową premierę będą miał 19 stycznia br. Powrócimy do projektu Tonus, który zaistniał na trzech srebrnych krążkach jesienią ubiegłego roku, poznamy zupełnie nowe twarze w katalogu labelu, tu skwapliwie uprawiające … muzykę komponowaną w stylistyce minimalistycznej, wreszcie bezceremonialnie uklękniemy przed dokonaniami pewnego swobodnie improwizującego duetu, którego płytę już dziś śmiało możemy ochrzcić mianem pierwszej kandydatki do listy best of the year 2019! Baa, nawet od niej zaczniemy naszą dzisiejszą opowieść!

Doskonale nam znane Sunny Side Inc. Studio w brukselskim Anderlechcie, 2 czerwca ubiegłego roku: Benedict Taylor – altówka i Dirk Serries – gitara akustyczna. Dziewięć swobodnych improwizacji, 48 i pół minuty.

Muzycy zaczynają od zapasów ze strunami. Bystry, drapieżny i krótki start. Szarpanie, rwanie, rozciąganie strun gitary i dużo akustycznego brudu w nieco dłuższych pasażach altówki. Drugi fragment zaczyna się spokojniej, niczym gojenie ran po ostrym starcie. Dbałość o każdy szczegół ekspozycji. Serries wchodzi coraz głębiej w fakturę dźwięku, agresywniej wgryza się w glazurę strun. Ma bardzo suche, szorstkie brzmienie, kaleczy sobie palce niczym Derek Bailey za młodu. Altówka Taylora lubi jęczeć, ma w strunach głęboko zaszyte drobiny melodii, wszakże potrafi także szumieć i trzeszczeć. Muzycy świetnie się ze sobą komunikują, wzajemnie napędzają, depczą sobie po piętach. Narracja toczy się z dala od minimalizmu i repetycji, charakterystycznych dla jesiennych produkcji w ramach idei Tonus. Wszystko odbywa się w boskiej niemal akustyce. Na finał viola podśpiewuje pijackim flow. Początkowe dźwięki trzeciego odcinka zdają się być nieco bardziej agresywne, po męsku masywne, po prostu głośniejsze. Benedict ma ochotę już teraz pójść w tango, Dirk skupia się jednak nad konstrukcją całości i nie reaguje na zaczepki partnera. Po chwili altówka płynie już szerokim korytem, gitara także gęstnieje, a na finał rwą już razem w galopie. Czwarty – brudne jęki violi i próba wytrzymałości strun gitary na rozciąganie. Strunowe Królestwo w rozkwicie. Po chwili zabawy z ciszą i zawieszeniem narracji, szczypta minimalizmu na końcach placów, drżenie nieobecnego, budowanie mikrodronów. Molekularna improwizacja, a tuż po niej powrót do gęstego ściegu, charakterystycznego na trzech pierwszych części. Błyskotliwy technicznie, akustyczny meta noise. Start piątego odcinka ma miejsce na najmniejszych strunach obu instrumentów. Małe, delikatne historie toczą się aż do momentu znalezienia punktu zaczepienia. Kolejne przykłady niemal telepatycznego zrozumienia w duecie. Dialog na zadziory, viola brzmi prawie bluegrassowo, gitara także szuka gatunkowych konotacji. Dirk sugeruje rytm, Benedict chętnie zatańczy. Zejście w ciszę jest w tej sytuacji pewnym zaskoczeniem. Cuda na gryfie altówki, która przez chwilę zostaje sama na placu boju. Gitara czeka na rozwój wypadków, następnie szuka kurzu pomiędzy strunami. Sonorystyka zamykanej krypty grobowca umila nam ostatnie sekundy. Szósty fragment rodzi się czystymi dźwiękami gitary. Obok pętle altówki. Element repetycji wprowadza do nagrania nowy aspekt dramaturgiczny. Groźnie, agresywnie, ale i leniwie w trakcie najkrótszej części płyty. Siódma – kanty, zadziory, małe frazy, viola w skowycie, obok gryzienie strun gitary. Po chwili – posuwiste smugi cienia, cisza i dramaturgiczna repetycja, pomiędzy nimi sekundy hałasu i wytryski emocji. Ślizgawki, macanki, wybroczyny i szpety. Pozorna elektroakustyka, czyniona bez grama prądu. Najdłuższy odcinek serwuje nam dużą amplitudę drgań, emocji, intensywności przekazu. Na finał galop z fajerwerkami! Ósmy startuje przy wtórze jęków altówki, maltretowanej ciszą studyjnych okoliczności. Echo wprost z pudła rezonansowego. Pajęczyna gitarowych zadziorów, slajsy altówki. Instrumenty gadają jak bracia syjamscy. Wreszcie finał albumu – ostra gitara, viola niczym upalony chamber. Dużo emocji, brak ślimaczych zachowań. Tanecznie, dynamicznie, krwiście! Muzycy zdają się mieć sobie dużo do powiedzenia na podsumowaniu sesji nagraniowej. Strunowe szaleństwo! Obok bije dzwon. Komu? Zapewne nam! Dirk i Benedict uroczo wybrzmiewają przy jego posępnych dźwiękach.” Spontaneous Music Tribune – Poland