YODOK III

YODOK III, the super band around TOMAS JÄRMYR (drums), KRISTOFFER LO (tuba) and DIRK SERRIES (electric guitar), are playing the Lowlands this Thursday, Friday and Saturday. Since their debut gathering in Norway August 2012, YODOK III have established a huge live reputation for creating these incredible soundscapes balancing between post-rock, doom, ambient, drone and avant-garde.
Performances are quite infrequent, due to the busy schedules of all 3 musicians, but now they are back with 3 new live concerts, playing Paradox (Tilburg, NL) on November 9th, November 10th at Oefenbunker (Landgraaf, NL) and JH Sojo (Leuven, B) on November 11th. Comes highly recommended.

SPONTANEOUS MUSIC TRIBUNE REVIEWS

Hunt At The Brook Again

Nagranie kwietniowe, to trio złożone z klarnetu, gitary akustycznej i altówki, posadowionych w takiej kolejności, od lewej do prawej strony naszego spektrum odsłuchowego. Na zagranie sześciu improwizacji muzycy potrzebują ponad 50 minut.

Początek, to swoiste small talks zalotnego klarnetu, na poły śpiewnej altówki i minimalistycznej gitary, która cedzi strzępy akordów. Muzycy dość szybko lepią z tego dalece emocjonalną narrację, świetnie na siebie reagują. Druga opowieść zdaje się być odrobinę mroczna, z jednej strony tworzą ją minimalistyczne szumy i szelesty, z drugiej post-melodyjne westchnienia. Improwizacja z każdym krokiem nabiera jednak mocy, a prawdziwie urokliwą ognistość osiąga po 10 minucie. Ekspresja nabiera tu niemal rockowych barw, szczególnie na strunach altówki. Trzecią opowieść zagaja gitara, altówka trzeszczy w szwach, a klarnet snuje kameralne melodie. Artyści przypominają teraz trzy gołębie usadowione na kolczastym drucie. Najpierw skaczą, potem gasną w obłoku post-melodii i strzępów dźwięku. W czwartej części muzycy serwują nam emocje od pierwszej sekundy. Altówka i klarnet niemal krzyczą, gitara z kolei stawia stemple. Improwizacja faluje niczym wzburzony ocean, bywa, że nabiera post-romantycznego powietrza w płuca, bywa, że śle nam grad drobnych, preparowanych fonii. Początek piątej części jest definitywnie minimalistyczny. Bardziej żwawa narracja rozpoczyna się w momencie, gdy na gryfie altówki pojawia się plama brudu. Emocje rosną tu w postępie geometrycznym, ale gdy zajdzie taka potrzeba, droga od fire music do post-classic chamber trwać może ledwie kilka sekund. Ostatnia improwizacja wydaje się być niezwykle delikatna. Małe melodie i filigranowe szarpnięcia za struny budują tu jednak całkiem dynamiczną ekspozycję, niepozbawioną przybrudzonych, zadziornych fraz.

Hunt At The Brook with Neil Metcalfe

W maju muzycy spotykają się już we czwórkę, a instrumentarium zostaje uzupełnione o flet. Tym razem improwizacja składa się z czterech części i trwa niewiele ponad trzy kwadranse.

Pierwsza improwizacja rodzi się z ciszy, wstaje z kolan wyjątkowo powoli. Altówka skrzypi, reszta załogi podśpiewuje pod nosem. Niektóre wątki zdają się tu brzmieć niemal klasycznie. Szczęśliwie opowieść nabiera jednak rumieńców i zaczyna toczyć się w estetyce, którą tak sobie cenimy. Dobre akcje, świetne interakcje, zadziorne frazy, wyłupiaste spojrzenia i uszy otwarte na każdy dźwięk. Narracja po kilku wzniesieniach tonie w mroku minimalizmu, ale to zdaje się jeszcze bardziej podkreślać urodę chwili. Po restarcie emocje zaczynają buzować, a improwizacja mienić się wszystkimi kolorami tęczy. Finał kilkunastominutowej opowieści, to morze wyjątkowo udanych interakcji. Kolejną część zaczynają samotne dęciaki, płynące bardzo kameralnym strumieniem. Strunowce w rekontrze ślą cięte riposty polepione w brudne frazy. Niewiele tu trzeba, by cały kwartet zatonął w ekspresyjnej, jakże kolektywnej akcji, nasyconej wszakże silnie molową melodyką. Opowieść ma jeszcze jedno efektowne spiętrzenie, zainicjowane przez nad wyraz aktywnego w tym akurat momencie gitarzystę. Trzecia improwizacja, równie leniwa na starcie, jak ta pierwsza, zdaje się wstawać z grobu. Brzmi mrocznie niczym surowa muzyka dawna. Dęciaki w żałobnych modlitwach, strunowce w roli pająków tkających coraz większą pajęczynę. Zdaje się, że każdy, nawet najdrobniejszy dźwięk znajduje tu swoje miejsce. Po fazie dramaturgicznego rozwinięcia następuje piękna finalizacja, która płynie korytem melodii i smutku. Nagranie wieńczy czterominutowa koda, która zdaje się konsumować urodę wszystkich poprzednich epizodów. Wstęp gitary i fletu, rozwinięcie w pełni kolektywne. Zróżnicowana dynamika i dużo emocji na ostatniej prostej.” Spontaneous Music Tribune – Poland

“Portugalskie spotkanie miało miejsce w sercu lizbońskiego lata roku 2021. Kameralne, strunowe (skrzypce i wiolonczela), ale pełne zaskakujących emocji, szczególnie dzięki bardzo aktywnej pracy perkusjonalisty, który nie stronił od rytmicznych, niekiedy całkiem dynamicznych akcji. Dodajmy, iż koncert jest nieprzerwanym strumieniem dźwiękowym.

Już od startu perkusjonalista silnie akcentuje swoją obecność – zdaje się mieć w ręku mnóstwo przedmiotów, które jednocześnie wydają dźwięki, choćby miseczki wypełnione metalowymi kulkami. Wiolonczela budzi się do życia ze śpiewem na ustach, z kolei skrzypce naciągają wyjątkowo suche struny. Trochę akcji mechanicznych, garść rezonujących fraz i incydentalnie preparowane frazy ze strony każdego z muzyków. Perkusjonalista w tę różnorodną i wielogatunkową improwizację wkłada mnóstwo kreatywności, którą usytuować można w nieskończonych doświadczeniach free improv, z kolei skrzypek i wiolonczelista uzupełniają ów gatunkowy tygiel mnóstwem fraz post-barokowych, ale niekiedy wręcz bogactwem godnym renesansu. Narracja ma tu wiele faz, urokliwe skrzy się gęstymi porcjami ekspresji, innym razem chowa w ciszy i zdaje się wtedy produkować jeszcze piękniejsze frazy. Dużo mamy melodii, ale także zaskakujących sytuacji, gdy nagle wszystkie instrumenty brzmią niczym wataha dzikich perkusjonalii. Po 20 minucie napotykamy na szczególnie fascynujące wydarzenia – najpierw skrzypek i wiolonczelista siłują się ze strunowymi naciągami, a towarzyszy im nerwowy, szeleszczący perkusjonalista. Potem następuje skok w estetykę muzyki dawnej, bogaconej sekwencja gongów. Gdy cello niespodziewanie przechodzi w tryb pizzicato, improwizacja zaczyna nowe życie, przez moment stając się teatrem jednego aktora. Tuż potem, już w niedalekiej bliskości zakończenia, dostajemy porcję wyjątkowo pięknych, strunowych śpiewów, które doposaża w emocje niecierpliwy i znów niezwykle kreatywny perkusjonalista. Ta niebywała, choć jakże krótka podróż zwieńczona zostaje wspólnym, szczęśliwym dronowaniem.” Spontaneous Music Tribune – Poland

JEAN-MICHEL VAN SCHOUWBURG REVIEWS

On his ORYNX-IMPROV’ANDSOUNDS blog Jean-Michel just shined his light on our 3CD live compilation LIVE AT PLUS-ETAGE, VOL 1. This triple album is available here.

“Un Plus Etage dans une petite ville qui n’est ni entièrement néerlandaise, ni entièrement belge, bien que située au nord de la frontière belgo – néerlandaise. Baarle-Hertog et Baarle-Nassau. Enclaves incluant des Exclaves qui contiennent parfois des Enclaves parmi lesquelles le résident belge a son jardin contigu aux Pays Bas. Et l’aubergiste sert ses clients dans les deux pays : la frontière est délimitée par des traits de peinture à même le sol de la salle séparant les tables installées soit aux Pays-Bas, soit en Belgique. Peut-être que l’Étage mentionné est apatride…
Charlotte Keefe est une trompettiste inspirée de la scène Britannique qui s’est fait entendre et enregistrer depuis plusieurs années. Andrew Lisle est un fidèle d’Alex Ward, Dan Thompson, Colin Webster etc… En se servant de son solide bagage de batteur de jazz, Andrew Lisle insuffle une trame vivante et musicale à des enchaînements – tuilages de figures de batterie, de frappes variées sur les fûts et le bord de sa caisse claire, des vibrations sonores en rythmes libres, pulsations rebondissantes. Charlotte Keefe zigzague au travers de fragments de mélodies, sussurrations, déchirures du timbre, écrasements de notes, effets de souffle et de pistons, vocalisations : un langage et une grammaire free face au drumming de son compagnon, à mi-chemin entre le dialogue et une fonction de support polyrythmique. Une approche plus structurée et différente des percussionnistes pointus de la libre improvisation : les Paul Lovens, Paul Lytton ou Roger Turner ou John Stevens avec son kit réduit du S.M.E. Saluons le timing, la précision et la cohérence de sa prestation et la foison de figures pulsatoires déclinées ici tout au long d’une prestation de 50 minutes qui tient la route. Présence inspirante pour Charlotte Keefe, toute entière à explorer son instrument dans l’orbite du feeling rythmique instillé par le batteur. Je ne sais pas s’il s’agit d’un duo fixe ou d’une association ad-hoc dans le cadre de tournées respectives des sept musiciens enregistrés lors de ce concert du 29 Avril 2022. De toute façon, ce sont d’excellents musiciens et des improvisateurs émérites qui assurent une belle performance.
Stefan Keune. Alors, un message pour les fanatiques de feu Peter Brötzmann, de Mats Gustasson ou d’ Evan Parker, voici un sérieux client qui a mis un temps infini à s’imposer un (tout petit peu). Lors d’une interview d’Evan Parker au sujet des collègues plus jeunes dont il se sent proche esthétiquement, celui-ci n’a pas hésité à citer Stefan Keune en premier lieu, Stefan jouant alors régulièrement avec son ami, le guitariste John Russell (cfr Frequency and Use / Nur Nicht Nur). Le trio du CD2 a une instrumentation similaire sax guitare violon à celle du trio de Russell avec Phil Durrant et John Butcher, autre saxophoniste proche de Parker. À l’alto, le britannique Benedict Taylor, un collaborateur régulier du belge Dirk Serries, le troisième homme du groupe et responsable du label a new wave of jazz. Stefan Keune nous fait l’honneur de jouer ici exclusivement du sax sopranino, un instrument malaisé à manipuler, surtout si un quidam saxophoniste voudrait réitérer les exploits sonores de cet improvisateur germanique exceptionnel. Son articulation en double et triple détachés, déchiquetant le timbre et la texture normale de son biniou « jouet » , des extrêmes aigus quasi inatteignables grâce à la magie des harmoniques qui sifflent et tintent au-delà du registre le plus élevé. Confiez un sax sopranino à un saxophoniste professionnel (même diplômé du Conservatoire) pour en jouer au pied levé, la grande majorité d’entre eux vont décliner l’offre. Cet instrument requiert un entraînement spécifique pour en contrôler le souffle avec de nombreux intervalles de clés différents, son intensité, sa justesse, sa fluidité et la capacité dynamique entre le pianissimo le plus doux jusqu’au forte le plus puissant. Bonne chance ! Parmi les élus, Anthony Braxton, feu Wolfgang Fuchs et Lol Coxhill, Michel Doneda et mon copain Jean-Jacques Duerinckx. À ses côtés, l’altiste Benedict Taylor, le phénomène des gammes microtonales en glissando inspirées des violonistes de Raga d’Inde du Nord à la projection sonore impressionnante, sculpte la vibration boisée de l’âme de l’alto (un instrument plus difficile à maîtriser) avec une attaque audacieuse de l’archet sous tous les angles et une variation maniaque dans l’intensité de la pression des notes sur la touche ou dans les frôlements à peine audibles… Un des excellents violoneux de l’improvisation qui comptent dans l’univers de l’improvisation en Grande-Bretagne. Avec ces deux lascars intrépides, rien de tel que la gratte bruissante munie du sacro-saint chevalet qui fait résonner et trembler les cordes raclées, grattées, frictionnées avec autant de circonspection que d’énergie par Dirk Serries. Acoustique, bien sûr. On navigue ici dans les eaux pointillistes, l’abstraction formelle, les techniques alternatives qui transforment et altèrent définitivement l’instrument, ses conventions et ce pourquoi il a été conçu. « English disease », improvisation libre radicale British des John Stevens, Derek Bailey, Evan Parker, Paul Rutherford, Phil Wachsmann, John Russell, Roger Smith etc…. Une véritable dérive dans un paysage sonore imprévisible, exploratoire de sonorités improbables, de flux explosés, découpés par des zones de silence qui font partie intégrante de la musique. Par comparaison, le duo précédent de Keefe & Lisle semble avouer une relative fidélité au jazz moderne.
Avec la pianiste belge Martina Verhoeven et le contrebassiste Gonçalo Almeida, on revient un peu sur terre au CD2. Vous imaginez un piano, l’instrument bourgeois de la musique classique et ses 88 touches en tons et demi-tons sur les douze notes de la gamme tempérée, devoir s’intégrer dans la foire d’empoigne du trio Keune Taylor Serries ? Mais nos deux artistes nous avaient préparé une belle surprise en duo de contrebasses avec un départ minimaliste, relativement répétitif, sons ténus, frottements éthérés de la contrebasse, sciages , pizzicatos. Ambiance mystérieuse, graves bourdonnants, glissandi vers le soubassement des cordes, vibrations boisées grinçantes, frappes de l’archet, aigus flûtés ou nasillards au bord du chevalet. Et petit à petit s’imposent les contrastes débridés, les changements abrupts de registres, de tessitures, approfondissant le mystère et la frénésie ludique. Voilà une démarche appropriée pour que la musique de ce troisième set sonne aux antipodes des musiques des CD 1 et 2 et offre une toute autre esthétique, même si la performance est parfois un peu longue (qui n’essaie rien n’aura jamais rien). Elle rebondit aussi avec une belle énergie Vous n’imaginez pas conserver l’intérêt et l’attention du public durant deux heures et demie si la musique reste dans un statu quo esthétique et sonore. Un excellent témoignage d’une manière subtile de réussir un concert d’un soir, un partage éphémère d’instants merveilleux.

Ce qui est extraordinaire : les trois albums de cette chronique contiennent la participation inspirée de trois “altistes” ou “violonistes” alto ….” Orynx-Improv’AndSounds – Belgium

BRÅK CONCERTS LONDON

The BRÅK concerts, curated by TOM WARD, CATH ROBERTS and COLIN WEBSTER, are back with a new season, featuring lot of greats, associated with our label. This intimate events are taken place at this specialized beer shop in Brockley/South East London. Go and support them if you’re in the neighboorhood.

HUNT AT THE BROOK REVIEW

Dutch webzine MOORS MAGAZINE just dissected our release of HUNT AT THE BROOK AGAIN / HUNT AT THE BROOK WITH NEIL METCALFE. A double cd we issued a few months ago.
The release is available here.

“Drie avontuurlijke improvisatiegerichte musici namen vijf jaar geleden al met zijn drieën een sessie op in Stamford Brook in London, met opnametechnicus Dave Hunt – dat werd dus Hunt at the Brook. Nu, bijna vijf jaar later, waren ze als trio terug, dus Hunt at the Brook Again, en een maand later kwam Neil fluitist Neil Metcalfe van het trio een kwartet maken – Hunt at the Brook with Neil Metcalfe, wat overigens een geheel ander album opleverde.
Klarinettist Tom Jackson en violist Benedict Taylor voelen zich net zo op hun gemak in de moderne klassieke muziek als in de geïmproviseerde jazz, en dat hoor je regelmatig terug in hun spel. Samen met gitarist Daniel Thompson verkennen ze grenzen, proberen ze samen te komen, en je hoort hoe dat in de First Improvisation nog een aftasten en zoeken is, speels, elkaar uitdagend en humoristisch, niet bang om tot een compact geluid te komen met zijn drieën.
Verderop in de improvisaties wordt het regelmatig ingetogener, en soms gewoon adembenemend mooi, maar vooral steeds spannend en een feest van drie mannen die met hoorbaar veel plezier samen muziek staan te maken op het scherpst van de snede. Heerlijk om naar te luisteren voor iedereen met open oren.
Een maand later voegde fluitist Neil Metcalfe zich bij dit trio, maar het voelt niet als een trio met een gast maar als een compleet nieuw kwartet, waarin totaal andere dingen gebeuren – er ontstaan even twee duo’s – strijkers en blazers, maar dat wordt ook weer losgelaten. Een nieuwe samenstelling levert ook nieuwe muziek op, zo blijkt, net zo spannend, maar echt anders. Een dubbel-cd om lang van te genieten.” Moors Magazine – The Netherlands